czwartek, 19 lutego 2015

DZIEŃ FAKULTETU FILOLOGII

Dzisiaj w Wanadzorskim Uniwersytecie obchodziliśmy Dzień Fakultetu Filologii. Ponadto, zbiegło się to z dniem urodzin patrona uniwersytetu Hovhannesa Tumanyana. Jest to święto organizowane co roku dla studentów i pracowników uniwersytetu, w którym to oni odgrywają najważniejszą rolę, jak i również okazja do wręczenia dyplomów i podziękowań dla obu stron: wykładającej i uczącej się. Bardzo miło jest obserwować, jak uniwersytet nie jest postrzegany wyłącznie jako mury, ale także jako miejsce, które przede wszystkim tworzą ludzie. Jeszcze milej, gdy Ci ludzie, zarówno studenci i wykładowcy są doceniani, a ich wkład w istnienie i funkcjonowanie placówki nie pozostaje niezauważonym. 


W swoim wystąpieniu Rektor - pan Gurgen Kiproni Khachatryan - podziękował kadrze oraz studentom za wkład w działalność uniwersytecką.


Głos zabrał również Dziekan Fakultetu Filologii Albert Poghosyan.


Później nastąpiło wręczanie dyplomów.








I podziękowania dla Dziekana.


Czas umiliły występy artystycznie uzdolnionych uczniów.





Świętowanie zwieńczył tort i książki dla studentów przygotowane przez kadrę wydziału.




niedziela, 8 lutego 2015

ASZTARAK

Asztarak leży rzut kamykiem od Erywania. Jest stolicą prowincji Aragacotn umiejscowioną w kanionie rzekI Kasach. Miasto założono w V wieku. Obie jego części łączą dwa mosty zawieszone nad rzeką. Na lewym brzegu jest nowy Asztarak, na prawym stara część zabudowy z winnicami, sadami i wiejskim krajobrazem. Ciekawe w Asztaraku są zabytkowe kościoły, których każdy ma inną barwę i od tego bierze swą nazwę. 

Legenda głosi, że w Asztaraku mieszkały trzy siostry i wszystkie zakochały się w jednym chłopcu Sarkisie. Dwie starsze siostry postanowiły się zabić, by ustąpić miejsca młodszej i by ta ze swoim wybrankiem była szczęśliwa. Jedna odziała suknię koloru moreli, druga czerwoną i obie rzuciły się w przepaść. Gdy najmłodsza dowiedziała się o ich śmierci, nie chciała już dalej żyć. Ubrała więc białą suknię i również się zabiła. Nad przepaścią wąwozu powstały trzy kościoły o barwach sukień dziewcząt. Co ciekawe, żadna z nazw kościołów nie odpowiada ich rzeczywistej barwie....

Panorama miasta
Karmrowor oznacza czerwonawy, ale budynek jest barwy morelowej. Kościół zbudowano w VII wieku i zachował się w niemal niezmienionej formie. 

(fot. Agnieszka Błażek)
Ciranawor czyli morelowy, w rzeczywistości jest kościołem barwy białej. Pochodzi z V wieku, można o odróżnić tym, że pozbawiony jest dachu.

Źródło tutaj
Spitakawor, czyli białawy pochodzi z XIV wieku i jest w rzeczywistości czerwony. Pozostały po nim same ruiny.

Źródło tutaj
Widoczne na zdjęciach barwy kościołów odbiegają od dawnych ze względu na liczne zniszczenia i upływ czasu.

ZWARTNOC

Między Erywaniem a Eczmiadzynem znajdują się przepiękne ruiny starej katedry - Zwartnoc. Ruiny tej budowli sakralnej odkryto dopiero w XX wieku. Świątyna św. Grzegorza (także Aniołów Niebieskich lub Opatrzności) powstała w VII wieku. Twórcą był katolikos Nerses III, a kompleks miał przyćmić swą wielkością i pięknem kościoły Eczmiadzyna. Obok kościoła znajdują się ruiny pałacu katolikosa, w których zobaczyć można pozostałości winnic. Kościół uległ całkowitemu zniszczeniu w wyniku trzęsień ziemi i do łask wrócił dopiero w czasach współczesnych. Wejście do kompleksu jest płatne i jest to wyjątek na terenie Armenii, gdzie do większości tego typu obiektów opłat nie ma. 




(fot. Agnieszka Błażek)
(fot. Agnieszka Błażek)
Dawny wygląd kościoła znamy dzięki architektowi Torosowi Toromanianie, który na podstawie badań archeologicznych ustalił kształt, wielkość i budowę kompleksu. Jego hipotezy były wielokrotnie podważane, ponieważ takiego rodzaju obiektu sakralnego nigdy w Armenii nie było i jest on niebywałym wyjątkiem. Mimo wątpliwości, badania potwierdziły przypuszczenia architekta. Także pałac sąsiadujący z kościołem, z którego zachowały się jedynie fundamenty, był niezwykły i jawił się największą świecką budowlą Armenii VII wieku. 


Za ruinami mieści się muzeum, do którego wstęp nie jest dodatkowo płatny. Można tam zobaczyć makiety kompleksu oraz pozostałości znalezionej ceramiki, zegary słoneczne i inne. 





CHACZKARY

Będąc w Armenii co rusz napotyka się bogato zdobione ornamentyką chaczkary. Wielowiekowa tradycja tworzenia tych kamiennych płyt sprawiła, że stały się one największym ormiańskim symbolem. Chaczkary mają upamiętniać szczególne wydarzenia, stawiane są na rozstajach dróg, u wejściach grobowców, można jes spotkać w murach świątyń. Tak, jak sama nazwa wskazuje chaczkar to kamień-krzyż. Rzeźbi się je w płycie z tufu, bogato ozdabia ornamentami roślinnymi i geometrycznymi. Więcej na ten temat można poczytać tutaj.




(fot. Agnieszka Błażek)

(fot. Agnieszka Błażek)
(fot. Agnieszka Błażek)





PRZEDSZKOLE NR 2 W WANADZOR

W ramach praktyk w merostwie Wanadzor mam okazję zwiedzać wiele miejsc związanych z kulturą i edukacją miasta. Jednym z moich ulubionych było Przedszkole nr 2. Odwiedzając je, trafiłam na okres przygotowań do noworocznych wystąpień, podczas których dzieci prezentują dla swoich rodziców i przyjaciół tańce, piosenki, teatrzyki. Malutkie dzieciaczki w wieku od 3 do 6 lat zachwycały swoimi wokalnymi i tanecznymi umiejętnościami w skupieniu ćwicząć długo przygotowywane wystąpienia. Zabawę mieliśmy przednią - i oni i ja, tak wiele pozytywnej energii dawno nie miałam okazji zobaczyć! 


Chłopcy udający wilki <3 






sobota, 7 lutego 2015

WANADZORSKA SZKOŁA MUZYCZNA NR 3

Wanadzor jest miastem jak dla mnie tajemniczym. Smutna zabudowa niczym nie przypomina dawnej architektury, a ciemne uliczki nie zawsze zachęcają do popołudniowych przechadzek. Miasto wokół otoczone jest wysokimi górami, które nie zielenią się tak jak niegdyś... Mimo, iż trzęsienie ziemi było dawno, to odnosi się wrażenie, że ślady po nim są ciągle świeże a rany nie do końca zabliźnione. Co rusz napotyka się po drodze ruiny, pustostany, niedokończone budowy, zapomniane domy. Ma się wrażenie, jakby Wanadzor swoje lata świetności miał już dawno za sobą. Mnie to jednak nie odrzuca. Miasto jest ciche, bezpieczne, rodzinne. Trudno się tu zgubić, trudno też znaleźć wszystkie piękne miejsca, które bez dwóch zdań skrywa gdzieś w ciemnych zaułkach, wciśnięte między walące się blokowiska. A warto dać Wanadzorowi szansę, nie uprzedzać się zawczasu, poszperać trochę, popytać i odnaleźć tę miejską duszę, która potrafi zachwycić. 


Po trzęsieniu ziemi wiele pięknych wanadzorskich budowli straciło swój dawny blask, zostało zniszczonych, bądź stało się niezdatnymi do użycia. Wówczas zaczęto przenosić siedziby szkół, urzędów, przedszkoli itd. na inne miejsca. Niektóre z nich pozostawiają wiele do życzenia w kwestii warunków, inne są pięknie odremontowane. Jedną z takich niepozornych budowli jest Wanadzorska Szkoła Muzyczna nr 3. Z zewnątrz nie zachęca może do odwiedziń, ale wewnątrz skrywa piękną muzykę i mnóstwo artystycznych talentów.


Szkoła mieści się niedaleko od centrum miasta, około 5 minut na marszrutce. Szkołę założono w 1966 roku, od tego czasu uczy najmłodszych nieprzerwanie. Od 1989 roku, gdy gruntownie placówkę remontowano, nauczyciele wykładali lekcje muzyki w domach. Została odbudowana dzięki finansowej pomocy diaspory z San Francisco. Szkołę wspomagają też kwartety Arama Chaczaturiana, których członkowie prowadzą dla dzieci masterclassy z profesjonalnymi skrzypkami i wiolonczelistami oraz sponsorują utrzymanie placówki.


Uczniami są dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Spora grupa, bo ponad 250 podopiecznych, przechodzi lekcje praktyczne i teoretyczne. Opanowanie gry na narodowych instrumentach zajmuje dzieciakom około 5 lat, instrumenty strunowe i fortepian wymagają 7 lat intensywnej nauki. Po tym czasie, absolwenci otrzymują dyplom i mogą kontynuować szlify na bardziej profesjonalnym poziomie. 


Dzieci uczą się gry na duduku, klarnecie, saksofonie, pianinie, fortepianie, tarze, qanunie, bas qanunie, szri (ormiański bęben) i innych. Organizowane są też lekcje tańca. Prócz zajęć grupowych, każdy uczeń przechodzi lekcje indywidualne, a szkoła wypożycza uczniom instrumenty do domu. W kwietniu wychowawcy klas prezentują swoich uczniów na sali koncertowej. 

Szkolna sala koncertowa
Zajęcia muzyczne
Riganyan Robert uczący dzieci gry na flecie
Dyrektor szkoły - Israelyan Goharik - zatrudnia samych profesjonalistów. Szkołę zasila około 50 pracowników, z czego aż 40 to sami wykładowcy. Nauczyciele to absolwenci techników  muzycznych, koledżów z muzycznymi wydziałami lub uczelni wyższych. Uczniowie biorą udział w konkursach, dają koncerty w różnych miastach w kraju. 

Hovik Ayvazyan - pedagog muzyczny - grający na duduku