Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KULTURA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KULTURA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

sobota, 21 lutego 2015

MASELNICA

Maselnica jest rosyjskim świętem przejętym przez prawosławie, a mającym swe korzenie w religii pogańskiej. To ludowe święto było poświęcone słońcu i organizowano je na przełomie zimy/wiosny, kiedy to z niecierpliwością oczekiwano nadejścia cieplejszych dni i końca srogich mrozów. Obecnie kult słońca ustąpił miejsca przygotowaniu duchowemu do Wielkiego Postu. 


Maselnica to cały tydzień świętowania, gdzie każdy dzień to inna forma zabawy: 

  1. Poniedziałek – przygotowanie marzanny oraz śpiewanie okolicznościowych pieśni
  2. Wtorek – kuligi, bitwy na śnieżki, poszukiwanie przyszłej żony/przyszłego męża
  3. Środa – uczty oraz zwyczaj odwiedzania teściowych przez zięciów
  4. Czwartek – imprezy taneczne oraz zawody sportowe
  5. Piątek – spotkania rodzinne oraz dzień kiedy teściowe odwiedzają zięciów
  6. Sobota – panny młode zapraszają do siebie rodzinę przyszłego męża
  7. Niedziela – dzień w którym ludzie dążą do pojednania i wybaczenia sobie wszystkich win, jest to także dzień kiedy następuje uroczyste spalenie marzanny
(Źródło tutaj)

Tradycyjną potrawą dnia są bliny, czyli złociste naleśniki z dodatkami wedle fantazji i uznania. 

Maselnicę obchodziliśmy w Wanadzorze hucznie. Uniwersytet zorganizował pyszne święto, gdzie wszyscy śmiali się, radowali, śpiewali i tańczyli. Przygotowano ogromny poczęstunek dla studentów i kadry. 

Zadbano o słoneczny wystrój sal...


i dobrą zabawę.



Śmiałkowie brali udział w grach i zabawach. Nie straszna im była walka na poduszki skacząc na jednej nodze...


lub jedzenie blinów na czas.


Najmniejsi uczestnicy uwielbiali być w centrum uwagi.


Dużo wcześniej studenci przygotwali marzannę, której życie nie trwało zbyt długo...



bo została spalona...:((((




Ale i to nie popsuło nikomu humoru i stało się okazją do brawurowych skoków przez ognisko,





w których uczestniczył nawet rektor! 


A że zima przypomniała sobie o nas akurat wtedy, kiedy zaczęliśmy przygotowywać się do wiosny, to trzeba było znaleźć sposób na rozgrzanie zmarzniętych nóg. Najlepszym wyjściem okazały się niezawodne tańce!






Ale czymże byłoby nasze spotkanie bez muzyki na żywo!? Młode talenty jak zwykle w pogotowiu!



Gdy skończyły się pomysły, to i ślub sobie urządziliśmy.


Trzeba przyznać, że niektórzy byli zachwyceni...;)




niedziela, 8 lutego 2015

CHACZKARY

Będąc w Armenii co rusz napotyka się bogato zdobione ornamentyką chaczkary. Wielowiekowa tradycja tworzenia tych kamiennych płyt sprawiła, że stały się one największym ormiańskim symbolem. Chaczkary mają upamiętniać szczególne wydarzenia, stawiane są na rozstajach dróg, u wejściach grobowców, można jes spotkać w murach świątyń. Tak, jak sama nazwa wskazuje chaczkar to kamień-krzyż. Rzeźbi się je w płycie z tufu, bogato ozdabia ornamentami roślinnymi i geometrycznymi. Więcej na ten temat można poczytać tutaj.




(fot. Agnieszka Błażek)

(fot. Agnieszka Błażek)
(fot. Agnieszka Błażek)





sobota, 7 lutego 2015

WANADZORSKA SZKOŁA MUZYCZNA NR 3

Wanadzor jest miastem jak dla mnie tajemniczym. Smutna zabudowa niczym nie przypomina dawnej architektury, a ciemne uliczki nie zawsze zachęcają do popołudniowych przechadzek. Miasto wokół otoczone jest wysokimi górami, które nie zielenią się tak jak niegdyś... Mimo, iż trzęsienie ziemi było dawno, to odnosi się wrażenie, że ślady po nim są ciągle świeże a rany nie do końca zabliźnione. Co rusz napotyka się po drodze ruiny, pustostany, niedokończone budowy, zapomniane domy. Ma się wrażenie, jakby Wanadzor swoje lata świetności miał już dawno za sobą. Mnie to jednak nie odrzuca. Miasto jest ciche, bezpieczne, rodzinne. Trudno się tu zgubić, trudno też znaleźć wszystkie piękne miejsca, które bez dwóch zdań skrywa gdzieś w ciemnych zaułkach, wciśnięte między walące się blokowiska. A warto dać Wanadzorowi szansę, nie uprzedzać się zawczasu, poszperać trochę, popytać i odnaleźć tę miejską duszę, która potrafi zachwycić. 


Po trzęsieniu ziemi wiele pięknych wanadzorskich budowli straciło swój dawny blask, zostało zniszczonych, bądź stało się niezdatnymi do użycia. Wówczas zaczęto przenosić siedziby szkół, urzędów, przedszkoli itd. na inne miejsca. Niektóre z nich pozostawiają wiele do życzenia w kwestii warunków, inne są pięknie odremontowane. Jedną z takich niepozornych budowli jest Wanadzorska Szkoła Muzyczna nr 3. Z zewnątrz nie zachęca może do odwiedziń, ale wewnątrz skrywa piękną muzykę i mnóstwo artystycznych talentów.


Szkoła mieści się niedaleko od centrum miasta, około 5 minut na marszrutce. Szkołę założono w 1966 roku, od tego czasu uczy najmłodszych nieprzerwanie. Od 1989 roku, gdy gruntownie placówkę remontowano, nauczyciele wykładali lekcje muzyki w domach. Została odbudowana dzięki finansowej pomocy diaspory z San Francisco. Szkołę wspomagają też kwartety Arama Chaczaturiana, których członkowie prowadzą dla dzieci masterclassy z profesjonalnymi skrzypkami i wiolonczelistami oraz sponsorują utrzymanie placówki.


Uczniami są dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Spora grupa, bo ponad 250 podopiecznych, przechodzi lekcje praktyczne i teoretyczne. Opanowanie gry na narodowych instrumentach zajmuje dzieciakom około 5 lat, instrumenty strunowe i fortepian wymagają 7 lat intensywnej nauki. Po tym czasie, absolwenci otrzymują dyplom i mogą kontynuować szlify na bardziej profesjonalnym poziomie. 


Dzieci uczą się gry na duduku, klarnecie, saksofonie, pianinie, fortepianie, tarze, qanunie, bas qanunie, szri (ormiański bęben) i innych. Organizowane są też lekcje tańca. Prócz zajęć grupowych, każdy uczeń przechodzi lekcje indywidualne, a szkoła wypożycza uczniom instrumenty do domu. W kwietniu wychowawcy klas prezentują swoich uczniów na sali koncertowej. 

Szkolna sala koncertowa
Zajęcia muzyczne
Riganyan Robert uczący dzieci gry na flecie
Dyrektor szkoły - Israelyan Goharik - zatrudnia samych profesjonalistów. Szkołę zasila około 50 pracowników, z czego aż 40 to sami wykładowcy. Nauczyciele to absolwenci techników  muzycznych, koledżów z muzycznymi wydziałami lub uczelni wyższych. Uczniowie biorą udział w konkursach, dają koncerty w różnych miastach w kraju. 

Hovik Ayvazyan - pedagog muzyczny - grający na duduku


czwartek, 5 lutego 2015

OSZAKAN

Jeśli kuchnia nie jest wystarczającym argumentem dla wizyty w Armenii, to zapewniam, że kraj może przyciągać również fanatyków historii. Armenia jest pierwszym krajem, który oficjalnie przyjął chrześcijaństwo (301 r.), wyprzedzającym w tej kwestii Rzym. Jest centrum jednych z najbardziej fascynujących wykopalisk archeologicznych sięgających czasów prahistorycznych. To ojczyzna jednego z najpiękniejszych i najstarszego alfabetu, spisanego w 405 r. przez Mesropa Mesztoca, wielką postać historii kraju. 39cio literowy alfabet zachował się po dziś dzień z niewielkimi zmianami i jest chlubą ormiańskiego narodu. W Oszakanie znajduje się grób autora alfabetu, obok którego ogród wypełniony jest chaczkarami w kształcie liter.


 
(fot. Agnieszka Błażek)

(fot. Agnieszka Błażek)

wtorek, 16 grudnia 2014

ORKIESTRA KAMERALNA W WANADZOR - CHAMBER ORCHESTRA IN VANADZOR

Na otwarciu wystawy wanadzorskich, giumriskich i erywańskich artystów w październiku miałam okazję wysłuchać pięknego występu kameralnej orkiestry. 

fot. Agnieszka Błażek
Orkiestra ta, działa od 1992 roku z niewielkimi zmianami w składzie, który w większości stanowią absolwenci muzycznych szkół (college). Orkiestra daje koncerty podczas prywatnych i publicznych okoliczności, jubileuszy, festiwali. Akompaniują również występy dzieci ze szkół muzycznych. Koncertowali w Erywaniu, Giumri, Stepanawanie i innych miastach Armenii. W 2011 roku orkiestra dawała przedstawienie w Domu Kompozytorów w Erywaniu, co jest jednym ze znaczniejszych i bardziej prestiżowych osiągnięć. 


W skład orkiestry wchodzi ośmiu skrzypków, dwóch altowiolistów, dwóch wiolonczelistów i jeden kontrabasista. 





Dyrektorem orkiestry jest Dżamwejljan Spertak Arucjanian, a dyrektorem artystycznym jest Wartazarjan Rudolf Grigoriewicz. 



Muzycy spotykają się na próbach 4 razy w tygodniu. Są prawdziwymi muzycznymi pasjonatami. Grają z zamiłowania i dla przyjemności. 

At the opening of the exhibition of Armenian artists in October, I had an opportunity to listen to a beautiful performance of chamber orchestra from Vanadzor.
This orchestra plays since 1992 with slight modifications of members, who are mostly graduates from music schools (college). The orchestra gives concerts in the private and public circumstances, anniversaries, festivals. Also accompanies performances of children from music schools. They give concerts in Yerevan, Gyumri, Stepanvan and other cities of Armenia. In 2011, the orchestra gave a show at the House of Composers in Yerevan, which is one of the more significant and more prestigious achievements.
The orchestra includes eight fiddlers, viola players two, two cellists and a double bass player.
Director of it is Dzhamveylyan Spertack Aruyjanyan and artistic director is Rudolf Vartazaryan Grigoryevich.
Musicians meet at rehearsals 4 times a week. They are in love with music. They play with passion and pleasure...