Dla
podróżników ciekawymi będą wielowiekowe cerkwie, którymi Armenia jest
usiana. Tych, których architektura sakralna mimo wszystko nie przyciąga,
zachęcam zwrócić uwagę na malownicze położenie większości z ormiańskich
kościołów. A naprawdę jest się czym zachwycać... Jednym z piękniejszych jest kościół w Sanahinie. Kompleks znajduje się na wysokości 2243 m n.p.m.,
dzięki czemu można podziwiać zachwycającą panoramę okolicy. Nie wiadomo
dokładnie, kiedy klasztor powstał, prawdopodobnie było to około X wieku. O historii rozpisywać się nie będę, ciekawkich odsyłam do lektury w książkach podróżniczych lub w Internecie. Wolę was uraczyć pięknymi zdjęciami tego niezwykłego miejsca!
czwartek, 5 lutego 2015
OSZAKAN
Jeśli
kuchnia nie jest wystarczającym argumentem dla wizyty w Armenii, to zapewniam,
że kraj może przyciągać również fanatyków historii. Armenia jest pierwszym
krajem, który oficjalnie przyjął chrześcijaństwo (301 r.), wyprzedzającym w tej
kwestii Rzym. Jest centrum jednych z najbardziej fascynujących wykopalisk
archeologicznych sięgających czasów prahistorycznych. To ojczyzna jednego z
najpiękniejszych i najstarszego alfabetu, spisanego w 405 r. przez Mesropa
Mesztoca, wielką postać historii kraju. 39cio literowy alfabet zachował się po
dziś dzień z niewielkimi zmianami i jest chlubą ormiańskiego narodu. W
Oszakanie znajduje się grób autora alfabetu, obok którego ogród wypełniony jest
chaczkarami w kształcie liter.
| (fot. Agnieszka Błażek) |
KONFITURY
Na
ormiańskim stole obowiązkowo goszczą domowej roboty konfitury, idealny dodatek
do herbat i ziół, których tutejsi są prawdziwymi fanatykami. Konfitury
wyrabiane są z najróżniejszych owoców i warzyw. Prócz podstawowych ze śliwy,
malin, truskawek, czy pigwy, warto zwrócić na te z niedojrzałych orzechów
włoskich, bakłażanów, granatów czy morwy.
Te z orzechów to absolutny hit. Smak mają korzenny, goździkowy, są bardzo słodkie i gęste. Przygotowuje się je około dwóch tygodni i jest to proces bardzo skomplikowany. Kobiety trudniące się tym rodzajem konfitur biorą wolne w pracy i nie wychodzą z domu - ich dłonie na długo pozostają czarne od barwiącego orzechowego soku.
| Konfitury z orzechów |
| Wnętrze orzecha jest miękkie i bardzo ciemne, skórka czarna trochę twardsza. |
Ormianie uwielbiają słodkie przetwory. Konfitury, dżemy, kompoty przygotowują każdego sezonu, tak by na całą zimę móc raczyć się ich cudownym, naturalnym smakiem. Są obowiązkowym dodatkiem do herbat, świetnie smakują również z macuni i ciastami. Aż sama sobie się dziwię, że konfitury zaczęłam robić dopiero teraz, przecież to żadna filozofia: cukier, woda, owoce i gotowe!
PACHLAWA I SŁODKIE PRZEKĄSKI
Dla
słodkiego podniebienia Armenia ma równie wiele do zaoferowania. Sztandarowym
smakołykiem jest pachlawa, czyli ciasto z orzechami i miodem. Proces przyrządzania
pachlawy jest bardzo pracochłonny, ale efekt końcowy powala z nóg. Ciasto
przygotowuje się kilka godzin, na przekroju widoczne są słoje cienkiego jak
kartka papieru ciasta, warstwy orzechów dokładnie obranych ze skórki,
najwyższej jakości miodu. No i kolejny niezniszczalny wypiek - ciasto może leżeć tygodniami i wcale nie traci na smaku, do niedawna raczyłam się jeszcze pachlawą upichconą przed Nowym Rokiem.
Poza tym popularne są jeszcze tradycyjna
ormiańska gata, tort Kutuzov, eskimo, napoleonki i wiele innych.
Oprócz ciast Ormianie uwielbiają różnego rodzaju orzechy, daktyle i suszone owoce podane w najróżniejszych formach.
RYBA SIK
Będąc
nad największym jeziorem Armenii - Sevanem, proponuję skusić się na miejscową
rybę zwaną Sik. Jej mięso jest wysokiej jakości, a historie związane z jej
połowem godne uwagi dla koneserów ciekawostek. Ryba Sik, w trudne dla Ormian
czasy blokady i kilkuletnich braków w dostawie prądu i gazu w latach 90tych,
wykarmiła niemalże cały naród. Obecnie jej połowy są kontrolowane, co ma na
celu przywrócenie naturalnej równowagi w jeziorze. Restauracje zlokalizowane
wzdłuż wybrzeża oferują świeżą rybę podawaną na najróżniejsze sposoby.
| Ryba sik (fot. Agnieszka Błażek) |
Polecam rybę w bardziej naturalnym wydaniu, którą sama uwielbiam gotować. Świeżą rybę należy oczyścić z łusek i wnętrzności, z wewnątrz i od wewnątrz natrzeć porządną ilością gruboziarnistej soli. W dużym rądlu na dnie ułożyć kilka całych kiści kolendry i nakryć ją rybą. Całość zalać zimną wodą, tak by w połowie zakrywała rybę, przykryć i wstawić na gaz na 40 min. Jeśli ktoś woli, może dodać odrobinę masła i dowolne przyprawy, ja wolę jeśli nic nie psuje mi smaku ryby. Żeby sprawdzić, czy danie jest już gotowe są dwa sposoby. 1. (trochę brutalny) widać po oku, że ryba ma już dość, 2. rozkładając dłoń nad parą gotującej się ryby. Jeśli dłoń robi się od pary lepka, ryba jest gotowa.
No nic, smacznego życzę!
BASTURMA
Ormianie
mają kuchnię wręcz opartą na swojej trudnej przeszłości. Liczne wojny,
niestabilność, trzęsienie ziemi, trudne warunki ekonomiczne i gospodarcza,
wieloletnie przerwy w dostawie prądu i gazu spowodowały, że wszystko co się tu
przygotowuje może zachować świeżość od kilku miesięcy nawet do kilku lat.
Przykładowo "basturma", w smaku przypominająca wędzoną szynkę, ale
nie będąca nigdy wędzoną. Basturmę przygotowuje się z potężnego kawałka
krowiego, chudego mięsa, które szczodrze obsypują solą, a potem obtaczają w
mieszance ziołowej. W ten sposób przygotowana basturma może być przechowywana
przez wiele długich miesięcy i nie traci na swojej jakości. Mnie osobiście zachwyca jej piękny rożowo-bordowy kolor. Świetnie nadaje się jako przekąska lub zagryzka do alkoholi. Jest bardzo słona i trzeba nieźle się namęczyć, żeby porządnie ją przerzuć.
| Basturma (fot. Agnieszka Błażek) |
JAKIE ŹRÓDŁO TAKA WODA!
Po długiej nieobecność, blog wraca ponownie do łask. Na rozgrzanie szybka notka o...wodzie! Tak, woda jest dobrym tematem do pisania, szczególnie jeśli mowa o wodzie ormiańskiej. Czyste rzeki i strumyki mające swe źródła wysoko w górach zaopatrują tę przepiękną krainę w krystaliczną, bogatą w minerały wodę. Woda jest tu dla każdego, na ulicach i placach znajduje się wiele ujść, z których każdy może bezpłatnie korzystać. Niektóre z nich to ujścia wód bardzo dobrych jakościowo, mających właściwości lecznicze i zdrowotne. Woda w Armenii i jej zbawienny wpływ znane są nie od dziś. W pobliżu źródeł budowano wiele centrów uzdrowiskowych, w których wczasowicze raczyli się cudowną górską, czystą wodą. W odróżnieniu od filtrowanych chemicznie wód, które prosto z kranu zdają się być niezdatne do picia i zaopatrzone w więcej kamienia niż górskie skały, tutejsza kranówka nie ma sobie nic do zarzucenia i jest bezkonkurencyjna. Nic więc dziwnego, że Ormianki mają piękne, błyszczące włosy i zdrową skórę, a żywność w smaku jest znacznie lepsza...No to na zdrowie!
| Vanadzor |
| Erywań, Plac Republiki (fot. Agnieszka Błażek) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)